"To było po prostu coś innego. Z charakterem"


"To było nasze miejsce od zawsze"

Są takie historie, które zostają z nami na długo – pełne wzruszeń, ciepła i naturalnej radości. Jedną z nich podzieliła się z nami Basia, która 7 września 2024 roku powiedziała „tak” swojemu ukochanemu Przemkowi na pomoście nad stawem, a później świętowała razem z rodziną i przyjaciółmi w Sali Książęcej i Portretowej.

To opowieść o szybkim wyborze, wyjątkowej atmosferze i o tym, że nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć swoje wymarzone miejsce na ślub i wesele.

„Nie mogliśmy wybrać lepiej”

Basia i Przemek byli razem prawie dziewięć lat. Gdy Przemek wreszcie się oświadczył, decyzja o ślubie zapadła błyskawicznie. A miejsce?

„Trylogię znamy od lat – ze studniówek, imprez, firmowych szkoleń, cateringu. Kiedy przyszło do wyboru miejsca na ślub, Trylogia była naszym pierwszym wyborem, jak się później okazało – jedynym.”

Tydzień wystarczył, by wszystko było dogadane – a to dzięki dobrej organizacji i zaufaniu, jakie już wcześniej zbudowało się między nami.

Ślub na pomoście – spełnione marzenie

Basia od zawsze marzyła o ceremonii w plenerze. Kiedy zobaczyli nasz pomost nad stawem, nie mieli już żadnych wątpliwości:

„To miejsce to jest jakieś cudo. Romantyczne, spokojne, zielone. Dokładnie to, czego szukaliśmy.”

Choć sala nie do końca była w stylu Basi, bardzo szybko zmieniła zdanie:

„Wszyscy byli zachwyceni – bo to nie było ani klasyczne, ani przesadnie glamour. To było po prostu coś innego. Z charakterem.”


Zespół, który był zawsze o krok przed

Basia i Przemek z ogromnym uznaniem wspominają współpracę z naszym zespołem:

„Pani Ewelina Prusinowska pomogła nam ze wszystkim – wszystko wyjaśniła, rozwiała wątpliwości, odpowiadała na każde pytanie. A w dniu ślubu Pani Agata działała z taką energią, że ogarniała wszystko, zanim zdążyliśmy się zorientować.”

To właśnie ludzie sprawiają, że Para Młoda czuje się pewnie i spokojnie – nawet gdy emocje biorą górę.


Weselne menu? Goście oniemieli

Na punkcie naszej kuchni oszalała cała sala – dosłownie:

„Ciocia zjadła 16 porcji zimnych nóżek, goście mieli opad szczęki na widok płonącej deski. A moje serce skradł tatar i pikantna wołowina.”

Basia i Przemek pokochali naszą kuchnię tak bardzo, że postanowili:

„Od teraz przynajmniej raz w miesiącu kolacja w Dworze Rozłogi. Tego się trzymamy!”


Co zostaje w sercu

Dla wielu Par Młodych dzień ślubu mija w mgnieniu oka. Ale niektóre momenty zostają na zawsze:

„To, co zapamiętałam najbardziej, to spokój i zaangażowanie całego zespołu. Dzięki nim czuliśmy się naprawdę zaopiekowani. Jesteśmy zachwyceni – i my, i nasi goście.”

A na koniec – najważniejsza rada Basi dla przyszłych nowożeńców:

„Przestańcie się zastanawiać :)”


Jeśli marzycie o ślubie w plenerze, wśród zieleni, z pysznym jedzeniem i profesjonalnym wsparciem – zapraszamy do nas.

W Trylogii każdy ślub to osobna, piękna historia. Może kolejna będzie Wasza?




Chcecie podzielić się swoją historią z Trylogii?

Napiszcie do nas – z radością ją opowiemy.